Płytoteka palebride na listopad

Aktualny miesiąc kojarzy mi się dosyć nieprzyjemnie ze względu na święto obchodzone 1 listopada oraz to, że wspominamy często tych, których z nami już nie ma i nie będzie…

Postanowiłam, że to zestawienie będzie poświęcone artystom, którzy rozstali się z życiem i już nic dla nas nie skomponują, i nie zagrają.

1.Queen – A Night at the Opera

24 listopada mija dziewiętnasta rocznica śmierci jednego z najlepszych wokalistów i muzyków w historii muzyki – Freddiego Mercury. Wybrać najlepszy album Queen jest tak samo trudne jak wybranie kobiecie stroju na imprezę, więc wybrałam po prostu noc w operze gdzie znajduje się między innymi jedna z ukochanych moich piosenek dzieciństwa –  Bohemian Rhapsody. Szkoda, że już nic spod ręki Freddiego nie wyjdzie, a i nie zapowiada się na to by ktoś choć w małej części dogonił słynną ”królową” muzyki rockowej.

2.Elvis Presley- Moody Blue

33 lata… Tyle minęło od śmierci człowieka, który za życia już był legendą, a po śmierci wręcz został okraszony kultem przez ludzi, którzy wielbili jego muzykę i nadal wielbią. Król rock ‚n’ rolla w swoim barwnym aczkolwiek krótkim życiu wydał niesamowitą ilość płyt i singli oraz zagrał w licznych filmach. Ulubieniec Ameryki i jej mieszkańców, o którym wciąż ludzie na świecie plotkują, że żyje tylko ukrywa się gdzieś i pije drinki z palemką, z Hitlerem i panią Monroe. Dlaczego Moody Blue? Po pierwsze to ostatnia płyta wydana za życia Elvisa, a po drugie tylko tą płytę posiadam w domu jako album,  a nie składankę, którą oczywiście za czasów dzieciństwa zdarłam od częstotliwości odtwarzania na Discmanie zwłaszcza kawałka Let Me Be There.

3.Nirvana-Nevermind

Kurt Cobain pomimo tego, że już od 16 lat nie żyje nadal jest ikoną i wzorem wielu dzieciaków, które nosząc glany i czarne koszulki próbują grać na gitarze jak on. Gdy byłam mała rodzice ”katowali” mnie kasetą magnetofonową ( wieść niesie, że coś takiego kiedyś istniało) Nevermind. Kiedy na MTV leciał Smells Like Teen Spirit automatycznie pogłaśniali odbiornik i wczuwali się w darcie Kurta razem ze mną. Teraz czasy się zmieniły, ale nie  gusta rodziców ; )

4.The Doors – The Doors

Król Jaszczur jakim mianował się Jim Morrison  również nie pożył za długo co chyba było trendem w ówczesnych czasach, gdzie kokaina, alkohol i fajki były niemalże atrybutem szanującego się muzyka. Nawet zza grobu jest natchnieniem do zabawy o czym może świadczyć fakt, że na jego grobie ludzie urządzają libacje oraz orgie tłumacząc się tym, że Jim byłby zadowolony z tego. No cóż, a wracając do albumów to wybrałam The Doors, który był najważniejszy dla rozkwitu kariery zespołu i pozostaje nadal ważną częścią współczesnej muzyki o czym mógłby świadczyć fakt, że znajduje się w pięćdziesiątce 500 albumów wszech czasów wg Rolling Stone. 

5.Marek Grechuta- Korowód

Niesamowite teksty i niesamowity głos to znak rozpoznawczy Marka Grechuty, który w latach 70. był bożyszczem kobiet oraz jednym z najpopularniejszych mężczyzn sceny polskiej. O ile dobrze pamiętam jego piosenki pojawiły się w lubianym przeze mnie filmie Podróż za jeden uśmiech. Osobiście cenię tego pana za to że ze swojego życia nie robił cyrku i tworzył aż do ostatniego tchu. Wspomnieć należy jego współpracę z Myslovitz, ale również te albumy, które rozkręciły jego karierę; w tym przypadku Korowód z osławionym już Dni, których nie znamy czy pięknym Świecie nasz.

Po tej małej retrospekcji pozostaje mieć tylko nadzieję, że wysiłek tych ludzi nie pójdzie na marne i będą nadal inspirować do tworzenia wartościowej muzyki. Nadzieja rośnie tym bardziej im częściej słyszy się gnioty w radiu nie niosące żadnej przesłanki czy choćby małej refleksji…

Palebride

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Muzyka i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Płytoteka palebride na listopad

  1. Johannson pisze:

    aż dziwne że tym razem znam kazdą z pozycji;D

  2. palebride pisze:

    Kiedyś taki dzień musiał nadejść 😛

  3. paweuu pisze:

    same klasyki widzę. Z tych nie żyjących to najlepiej mi się słucha Johna Lennona i Jeffa Buckleya;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s