Black Swan

Minęła jakaś chwila od zobaczenia najnowszego obrazu, którego twórcą jest znany m.in. z ”Requiem dla snu” czy z ”Zapaśnika” – Darren Aronofsky, w tle leci The National, a herbata powoli stygnie gdy to piszę. Obrazy z filmu, które zapadły w pamięć wciąż powracają…

Fabuła może nie jest nowatorska i zaskakująca, ale jednak jest ten czynnik przyciągający do ekranu. Takie motywy jak: chęć bycia perfekcyjnym, zazdrość, rywalizacja czy bunt były wielokrotnie powielane w filmach różnych klas i ”Czarny łabędź” powinien zostać zaszufladkowany jako film o buncie czy czymś takim. Nie. Nic z tego. Niesamowita gra pani Portman, scenografia, muzyka oraz cała mroczna otoczka powodują, że z ogromnym zainteresowaniem śledzi się przemianę Niny, z łagodnej i powabnej dziewczyny w swoje całkowite przeciwieństwo. Cała ta kluczowa przemiana została wymuszona przez rolę jaką udało się jej uzyskać w spektaklu ” Jezioro Łabędzie” wystawianym przez jeden  z najbardziej prestiżowych zespołów baletowych w Nowym Jorku. Problemem od początku dla głównej bohaterki było zatańczenie bez zahamowań i z pełną namiętnością sekcji czarnego łabędzia, która wymagała pazura i jak można się domyślić nasza perfekcyjna Nina nie miała tego w sobie. Odtwórczyni Odett prywatnie mieszkała z przewrażliwioną matką, która pilnowała ją na każdym kroku, nie była w żadnym związku, a w zespole miała więcej konkurentek niż przyjaciółek. Jednak marzenie by zagrać główną rolę w czymś tak  wielkim i chęć bycia docenioną przez środowisko za jej katorżnicze przygotowania były zbyt silne by Nina mogła biernie patrzeć na to jak ktoś  inny cieszy się szansą i sama o nią zawalczyła. Stopniowo przechodziła metamorfozę z dziewczyny ”upupianej” przez matkę do dziewczyny wiedzącej czego tak naprawdę chce i umiejącą to zdobyć. Darren w swoim stylu skupił się nad rozwojem emocjonalnym głównej bohaterki pokazując jednocześnie brzydotę świata w którym się obraca, bo wbrew pozorom środowisko balerin to nie jest jakaś idylla tylko dosłownie  krwawa  walka o przetrwanie, zresztą jak w każdej dziedzinie gdzie są nawet dwie osoby pretendujące do wyróżnienia. Wizje baleriny i jej działania przeplatają się na tyle płynnie, że nie jesteśmy momentami stwierdzić co jest snem, a co jawą. To oczywiście przypomina mi Lyncha po trochu, jednak fach Darrena łatwo zauważyć zwłaszcza przy pokazaniu brutalności życia czy po otwartym zakończeniu nakłaniającym nas do pewnych spekulacji czy refleksji. Jak wspomniałam Natalie Portman zagrała genialnie i Oscar się jej należy bezsprzecznie, a dla reżysera należą się gromkie brawa. Nie tyle za pokazanie ludzkiej psychiki oraz tego, że człowiek jest istotą dualistyczną, skłonną do mrocznych pobudek, co za stworzenie w całości kompletnego arcydzieła, na które czeka się latami. Patrząc na to jaką kupę się teraz produkuje by zaspokoić  potrzeby mas z mózgiem wielkości orzeszka to ”Czarny Łabędź” jest warty oglądnięcia. Ode mnie film i oczywiście Clint Mansell mają 8/10 i tyle. Amen.

Palebride

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Film i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Black Swan

  1. kamil pisze:

    zacna recenzja. Jeszce bardziej zachęciłaś mnie do filmu. szkoda , że jakoś nie zapowiada się by w moim mieście mieli go puścić. no cóż. obejrzy się w domu -_-

  2. Czaszi pisze:

    mniam 🙂
    a Portmanka błyszczy. Zacne powiadam, zacne 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s