Płytoteka Palebride na Luty

”Luty dla Palebride był dość ciężki, zapewne z powodu sesji, ale i w tym przypadku pokazała, że jest nie lada zajebistością. Walczyła dzielnie z chamstwem w pociągach i czasami wygrywała w alkoholowych ciągach. Przewinęło się u niej w tym miesiącu wiele albumów i nadal jest przeciw zabijaniu knurów.” – Ok…To trochę nie wyszło, ale liczą się chęci ; ) Oto kilka albumów , które w lutym wiodły na moim odtwarzaczu prym:

1. Little Comets – In Search Of Elusive Little Comets

Jak to ostatnio u mnie bywa, album znaleziony przypadkiem i ściągnięty z nastawieniem ” a nuż, widelec to będzie dobre?” – i co? – jest przyzwoite, a nawet bardzo. Zaczęłam od ”Joanny” i od razu mnie zauroczyła. Wokal był łudząco podobny do tego z Wampire Weekend, ale nie, to nie to samo. Rytm jest zmienny raz pojawiają się żywe kawałki ( ”Tricolour” czy ”Dancing Song”), raz wolniejsze i melancholijne ( ”Inteligent Animals” ). Zespół operuje szerokim wachlarzem jeśli chodzi o instrumenty użyte przy nagraniu ”In Search Of Elusive Little Comets” oraz całkiem dobrymi pomysłami. Oby na kolejnej płycie nie zrezygnowali ze swojego brzmienia i nie zabrali się za elektronikę ;]

Adultery

2. Red Hot Chili Peppers – Californication

Natchnęło mnie ostatnimi czasy do sięgnięcia po klasykę, która tak naprawdę była kołem ratunkowym dla kapeli będącej w poważnych kłopotach pod koniec lat 90. Zapewniła ona wielki sukces chłopakom itd. itd.  Przeplatają się tutaj ballady z energetyzującymi kawałkami, a ostatni utwór Road Trippin’ zagrany bez perkusji i  elektryków jest bardzo zacny. Na pochwałę również zasługują : Easily oraz Get On Top, będące kontynuacją stylu RHCP. Jednak prawdziwą torpedą tutaj jest genialne Otherside, przenoszące nas do innego wymiaru, pozwalające zapomnieć nam na chwilę o istniejącym bycie, a solówka daje niezłego kopa niczym narkotyk.

Otherside

3.Muchy – Terroromans

Album znany mi od niespełna roku, który zdążył wywołać niemałe zamieszanie w mojej playliście. Poznaniacy pokazali na nim czym są inteligentne teksty, które w sumie niczego nowego nie odkryły, ale ciii. Problematyka to  głównie miłość i sprawy z nią związane, ale mimo, że temat banalny to teksty już nie. Nie znajdziemy tu dobitnych i nagich słów tylko liryczne zapętlenia dające do myślenia odbiorcy. Ameryki nie odkryje mówiąc, że ”Zapach wrzątku” czy ”Miasto doznań” to absolutne hity, a ”Najważniejszy dzień” naprawdę potrafi uczynić każdy dzień tym najważniejszym. Cały krążek jest kompletny i jest póki co najlepszym polskim wydawnictwem od czasów? Nie wiem jakich. Tak czy siak każdy szanujący się meloman powinien po Terroromans sięgnąć i basta!

Zapach wrzątku


Palebride

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Muzyka i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Płytoteka Palebride na Luty

  1. paweuu pisze:

    a muchy teraz w innym składzie i podobno ma być nowa płyta w tym roku.

  2. palebride pisze:

    wiem, wiem. Odpadł Piotrek. Jestem ciekawa tej płyty o tytule (podobno) ”Chcę ci coś powiedzieć.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s