Płytoteka Palebride na marzec

Wśród licznych tego miesiąca  premier, wolałam wrócić na stare śmieci i posłuchać to czego nie miałam w zwyczaju robić od dłuuugiego czasu. Oto lista moich odgrzewanych kotletów:

 

1.Green Day – American Idiot

Album podobno zbyt sztampowy, wtórny i wykorzystujący sprytnie sytuację w jakiej znajdował się wówczas kraj hamburgerów i wolności – American Idiot… Cholernie jarałam się nim w odległych czasach gimnazjum, a kawałki  „Wake Me Up When September Ends”, „Jesus of Suburbia” czy „Boulevard Of Broken Dreams” często powtarzały się w zaciszu mojej świątyni. Ogólnie patrząc to wokalista jak zwykle kreuje się na”aliena”, a i gra nie powala na kolana to jednak ta prostota przyciąga i póki co znów GD powróciło do mych łask.

 

2.My Chemical Romance – Three Cheers for Sweet Revenge

Tak, znów zapodam czymś co ignoranci nazywają muzyką ”emo” [czyt. – taką po której mimowolnie sięgasz po żyletkę/cyrkiel/nóż bądź…siekierę? i tniesz się w rytm muzyki] Mam wy….. na opinie, bo jak dla mnie to jest ich najlepszy album i patrząc na Danger Days: The True Lives of the Fabulous Killjoys takim pozostanie, ze swoją genialną ”Heleną” na czele. Gerard i spółka świetnie się spisali tworząc kawałki z  pierdolnięciem. Znajdziemy tam szybkie i mocne torpedy jak „I’m Not Okay (I Promise)” czy rozpaczliwe ”The Ghost Of You”. Kto czuje się naprawdę ”emo” niech nie sięga po ten album zważywszy na  tempo jebutania w talerze oraz średni czas przyjazdu naszego pogotowia.

 

3.Rammstein – Reise Reise

Różniąca się od swoich poprzedników, pełna rarytasów i zaskakująca różnorodnością – tak mogę jedynie streścić, czwarty album metalowych Niemców. Jak nienawidzę tego okropnego języka to tylko dla nich czynię wyjątek, choć akurat na tym krążku mamy mieszaninę języków: niemieckiego, angielskiego oraz rosyjskiego. Mocne kawałki przeplatają się z balladami, a nawet pojawia się jeden kawałek w stylu bluesowym – ”Los”, który szczerze powiedziawszy jest jedynym niewypałem w tej bombowej składance . Przede wszystkim dużym plusem są teksty jak choćby w przerażającym  ”Mein Teil” gdzie wokalista nawiązał do głośnego skandalu dotyczącego dwóch gejów- kanibalów, a sam teledysk również wzbudził kontrowersje, które są już raczej codziennością jeśli mówimy o tym zespole.

 

Palebride

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Muzyka i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Płytoteka Palebride na marzec

  1. paweuu pisze:

    hmmm, green daya nigdy jakoś nie słuchałem tylko jakieś pojedyncze kawałki. To samo Rammstein, prócz Rosenrot, Keine Lust czy też America to nie znam nic więcej. My Cehmical Romance natomiast także przemówił do mnie za tym albumem, zwłaszcza tym kawałkiem: http://www.youtube.com/watch?v=Mgb0pDVaGOI

  2. Czaszi pisze:

    nie… za te chemiczne emo popierdółki to sobie przerabałaś u mua. 😛

  3. Michał pisze:

    Pierwsze dwie opisane płyty mają tę radosną energie, która sprawia, że chce się człowiekowi żyć i mia warę w to że będzie zajebiście, więc tak jak Ty mam wy… na to, że to komercha, że to nie jest super alternatywne/undergroundowe czy jak to tam nazwać. Choć w sumie z tym drugim albumem wiąże się u mnie śmieszna historia. Otóż miałem właśnie taki okres kiedy byłem głupi i myślałem, że ucierpi moja opinia znawcy na tym, że słucham czegoś bardziej znanego i próbowałem wszystkim wokoło wmówić jaki to MCR jest do d…, a po kryjomu zasłuchiwałem się w ich utwory 😉

    Pozdro 🙂

  4. Pingback: Plejlista 2# – luty | Alter-Music

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s