Freddie po raz 65!

Don’t stop me now I’m having such a good time, I’m having a ball don’t stop me now! 

Los jednak inaczej zadecydował, minęło już 20 lat odkąd Freddie został zatrzymany przez AIDS, a jego popularność nie spada. Piosenki z kariery solowej czy tej głośniejszej z zespołem Queen nadal są na topie i stały się dawno legendą, której nie można deptać. To jest jeden z najbardziej szanowanych homoseksualistów, a ”fuck you” wykrzyczane do publiki było odebrane z wielkim entuzjazmem – tylko on mógł sobie na to pozwolić. Krzywe zęby, dziwne wąsiki, mega obcisłe stroje czy kontrowersyjny głos stały się jego znakiem rozpoznawczym podobnie jak zakładanie przez niego stroju koronacyjnego gdy w tle leciał kawałek ”God Save the Queen”  – co było tylko potwierdzeniem tego kto rządzi w muzyce.

Od napisania piosenki wszech czasów – Bohemian Rapsody – każde działanie Mercury’ego  było sukcesem, a Queen pobijał rekordy popularności. Albumy sprzedawały się jak świeże bułeczki, a koncerty przyciągały tłumy jak choćby ostatni z 86′ w angielskim Knebworth Park – 150 tys. widzów. On uwielbiał fanów, scenę i muzykę, komponował do filmów, nagrywał z gwiazdami jak choćby z M.Jacksonem. Prywatnie ponoć bardziej wolał towarzystwo kotów niż ludzi, a jego imprezy obrosły legendą jak choćby ta z ”Living on My Own” gdzie świętował urodziny. Nadgorliwcy, którzy śledzili jego życie obliczyli iż na samą kokę wydał ponad pól miliona funtów, a na imprezy około sześciu. Jest inspiracją dla wielu wokalistów, choć jak sam wspominał, nigdy nie ćwiczył śpiewu i te cztery oktawy same mu przyszły. Z czasem barwa się zmieniała, a przy wpadnięciu w nałóg nikotynowy głos stał się chrypliwy. Ciekawostką jest fakt iż tylko raz musiał skorzystać z playbacku – pod koniec kariery, bo nie był w stanie już śpiewać gdy choroba zaczęła osłabiać jego organizm. Tuż przed śmiercią pojawił się klasyk – The Show Must Go On – o dość znaczącym tytule, w samym teledysku wokalista już się nie pojawił, i został ten klip sklejony z wcześniejszych nagrań. Lepszego pożegnania Freddie nie mógł sobie wymarzyć – idealny kawałek na koniec, przyznanie się do choroby dzień przed zgonem – odejście jako bohater rocka. Snuję domysły, że gdyby żył nadal to legenda Queen czy Mercury’ego mogła by podupaść jeśli zdecydowaliby się na granie do dziś, ponieważ wiadomo jaki jest teraz rynek muzyczny i z pewnością skończyło by się na wspólnym nagraniu z Lady Gagą… Teraz jedynie możemy ”spędzić noc w operze” i poszaleć jak dzieciaki przy hard rockowej wstawce z Rapsodii.

Nietaktem będzie życzenie stu lat mistrzowi w dniu 65 urodzin, więc lepiej zamilknąć…

Palebride

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Muzyka, Wydarzenie i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Freddie po raz 65!

  1. Johnny pisze:

    „jak świeże bułeczki” takie hasło to ja miałem na broszurce mojego technikum;D

  2. palebride pisze:

    hahaha pamiętam jak mówiłeś o tym jak słowo bułeczki wypełniło Twoją wyobraźnię 😀

  3. Jose Mourinho pisze:

    Legenda po której nie można deptać, ale za to można składać jej hołd takimi wokalami:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s